Niedziela Miłosierdzia Bożego

W pierwszą niedzielę po Wielkanocy kolejny raz pochylamy się z wdzięcznością nad tajemnicą Bożego Miłosierdzia i wsłuchujemy w słowa Pana Jezusa, które powiedział do siostry Faustyny: „Pomimo mojej gorzkiej męki dusze giną. Daję im ostatnią deskę ratunku. Nie znajdzie żadna dusza usprawiedliwienia, dopóki nie zwróci się z ufnością do miłosierdzia mojego”. Najpiękniejszym przymiotem Boga jest Miłosierdzie. Prawda o tym, że On nas kocha, że chce każdemu przebaczyć — nawet największy grzech dając szansę rozpoczęcia nowego życia.

Jednak smutne słowa Chrystusa, które prze chwilą słyszeliśmy, pokazują że wcale nie jest łatwo i nie każdy chce uwierzyć Bożej miłości. Ciągle silniejszą okazuje się pokusa z raju: „Będziecie jak Bóg”; także dzisiaj człowiek nie potrafi uwierzyć, że Bóg chce naszego szczęścia; że nawet Przykazania, które coś nakazują i czegoś zakazują, wyznaczają drogę do szczęścia. Cieszymy się z nowo ochrzczonych w naszych kościołach, patrzymy z wdzięcznością na pracę misjonarzy, przez którą rośnie liczba wiernych, ale z drugiej strony niepokojące jest to, że ludzie tracą wiarę i odchodzą od Kościoła. Pytanie czy tracą wiarę czy może nigdy jej nie mieli? Zasmuca fakt, że nie zawsze przejmujemy się Dekalogiem w naszej codzienności, a tylko od święta przystępujemy do spowiedzi, która i tak niewiele zmienia w naszym życiu. Rozbite rodziny, małżeństwa na próbę, nieczystość, kłótnie sąsiedzkie, nieuczciwość, kradzieże, wykorzystywanie pracowników, nieposzanowanie dnia świętego, przekleństwa, itd. Wydawać by się mogło, że człowiek ochrzczony w kościele zostawia swoją wiarę a na co dzień żyje tak, jak mu wygodnie. Zapominamy, że Bóg jest sędzią Sprawiedliwym, który kiedyś będzie nas sądził. Dlatego potrzeba, abyśmy na nowo uwierzyli Bogu, zaufali Jego miłości. W Encyklice „Deus Caritas est” Ojciec Św. Benedykt XVI napisał: „Uwierzyliśmy miłości Boga. U początku naszej wiary i wierności Bogu jest spotkanie z wydarzeniem, Osobą, która nadaje życiu decydujące ukierunkowanie.”

Być chrześcijaninem, to nie to samo, co być ochrzczonym. Chrzest jest sakramentem, który przyjmujemy jeden raz w życiu. Stajemy się wtedy dziećmi Boga. Ale potrzeba jeszcze, by swoje życie ukierunkować na Boga. Chrześcijanin to ten, który żyje wiarą. Aby tak było potrzeba po prostu spotkać się z Bogiem. Tak jak mówił Papież. Czy Go spotkałem? W naszym chrześcijaństwie nie są przecież najważniejsze przepisy i posłuszeństwo Przykazaniom dla samego tylko posłuszeństwa. Najważniejsze jest, aby motywem mojego postępowania była miłość. Nie zawsze tak jest i dlatego przychodzimy do konfesjonału uznając swoją słabość i winę. I powierzamy swój grzech Miłosierdziu Boga. I doświadczamy Jego miłości, która chce przemieniać moje życie.

Miłosierdzie Boże jest Darem. Ale jest też dla nas zadaniem. 18 sierpnia 2002 roku na Błoniach Krakowskich Jan Paweł II mówił do nas: „W obliczu współczesnych form ubóstwa, których nie brakuje w naszym kraju, potrzebna jest dziś „wyobraźnia miłosierdzia” w duchu solidarności z bliźnimi. Trzeba spojrzenia miłości, aby dostrzec obok siebie brata, który wraz z utratą pracy, dachu nad głową, możliwości godnego utrzymania rodziny i wykształcenia dzieci doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia i beznadziei.

Potrzeba «wyobraźni miłosierdzia», aby przyjść z pomocą dziecku zaniedbanemu duchowo i materialnie; aby nie odwracać się od chłopca czy dziewczyny, którzy zagubili się w świecie różnorakich uzależnień lub przestępstwa; aby nieść radę, pocieszenie, duchowe i moralne wsparcie tym, którzy podejmują wewnętrzną walkę ze złem.
Potrzeba tej wyobraźni wszędzie tam, gdzie ludzie (…) wołają do Ojca miłosierdzia: «Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj». Oby dzięki bratniej miłości tego chleba nikomu nie brakowało!”. Odpowiedzią na apel papieża są konkretne uczynki miłosierdzia względem ciała i względem duszy. Tyle problemów jest wokół nas. Tyle biedy moralnej i fizycznej!

Czy potrafię ją dostrzec? Czy widzę, gdy ktoś obok mnie cierpi? Czy mnie to obchodzi? “Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.” Czasami potrzeba konkretnej pomocy, kiedy indziej dobrego słowa, które jest wyrazem troski, a innym razem modlitwy o pomoc Bożą, bo człowiek jest już bezsilny. I znów pociechą są słowa Jezusa: „Przez odmawianie Koronki podoba mi się dać wszystko, o co mnie prosić będą, jeżeli to będzie zgodne z wolą moją. W Godzinie Miłosierdzia uprosisz wszystko dla siebie i innych, w tej godzinie stała się łaska dla świata całego – miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość.”

Niech te słowa Zbawiciela będą dla nas nadzieją, że zawierzając całkowicie Bożemu Miłosierdziu i prosząc o nie z wiarą, otrzymamy to, co jest nam konieczne do życia – doczesnego i wiecznego.Dzisiaj z ufnością powierzamy Bożemu miłosierdziu naszą ojczyznę, nas i nasze troski! Z bólem i ufnością modlimy się też za ofiary Smoleńskiej tragedii. Prosimy o Miłosierdzie Boże dla tych, którzy odeszli oraz dla ich rodzin. Wszyscy potrzebujemy modlitwy. Potrzebujemy miłości, która nie przejdzie obojętnie obok naszych, nieraz bardzo trudnych spraw. Módlmy się za siebie nawzajem, aby Jezus Miłosierny zmiłował się nad nami i okazał nam swoje miłosierdzie. By dał nam łaskę wytrwania w miłości!